Wiosna to jeden z najpiękniejszych momentów na rodzinne sesje zdjęciowe w plenerze. Kiedy świat na nowo budzi się do życia, kwitną drzewa, a dni stają się dłuższe – natura sama tworzy nam najpiękniejsze tło. Tym razem spotkałam się z cudowną rodziną w przepięknej scenerii dzikich jabłoni w okolicach Bierunia i Tychów.
 
 
Sesje plenerowe w okolicy Tychów o złotej godzinie
Nie bez powodu sesje rodzinne planuję na porę golden hour, czyli około godzinę przed zachodem słońca. To wtedy światło jest miękkie, ciepłe i dodaje zdjęciom magicznego klimatu.
Latem ta pora jest idealna – jest ciepło, przyjemnie, a przyroda dookoła aż kipi kolorami i życiem. Nie potrzeba specjalnej scenerii ani dekoracji – wszystko, co najpiękniejsze, mamy podane na wyciągnięcie ręki.
 
 
Rodzinna sesja w plenerze – naturalnie i bez pośpiechu
Tego dnia głównym bohaterem był trzyletni chłopczyk, który od początku trzymał się blisko taty i nie był pewien, czy sesja zdjęciowa to na pewno jego ulubiona aktywność.
Z pomocą przyszły drewniane zabawki, książeczki i oczywiście... dużo cierpliwości. Bez naciskania, bez wymuszonych póz. Ostatecznie udało mi się zdobyć jego zaufanie, ale nie było to najłatwiejsze zadanie. Najlepszy humor przyszedł tuż przed zakończeniem spotkania!
 
 
Oczekiwanie na nowe życie
Mama spodziewała się drugiego dziecka, więc w kadrach oprócz radosnych zabaw udało się znaleźć spokojniejszy moment i stworzyć jej indywidualne portrety. Wiosna i oczekiwanie na nowe życie – trudno o piękniejsze połączenie. To było marzenie mojej klientki, żeby ciążowa sesja odbyła się właśnie wśród kwitnących na biało drzew. Te zdjęcia mają w sobie coś wyjątkowego: delikatność, emocje i tę ulotną codzienność, której często tak bardzo potem nam brakuje.